Żarówki led, LED energooszczędne oświetlenie.
Oferujemy najtańsze zamienniki LED.
Już dziś możesz wymienić stare żarówki na nowoczesne oświetlenie LED

  żarówki LED, diody, oświetlenie ledowe

LED Sklep - żarówki led
>>>>>>


 
 
LED czyli Light Emitting Diode to małe żaróweczki, które zrewolucjonizowały przemysł elektroniczny do takiego stopnia, że w dzisiejszych czasach, nie sposób nie natknąć się na nie co najmniej kilka razy dziennie. Dzięki swoim niewielkim rozmiarom, dużej energooszczêdności, długiej żywotności oraz prostoty technologicznej, wykorzystywane są zarówno w przemyśle ciężkim, jak i w zastosowaniach domowych i dekoracyjnych.

Przykłady zastosowań
Wybrane produkty LED
Cennik oświetlenia LED
KALKULATOR oszczędności

Skorzystaj z naszego kalkulatora aby obliczyć oszczędności
jakie daje zamiana tradycyjnego oświetlenia
na nowoczesne i energooszczędne oświetlenie LED.
Wszystkie pola formularza można edytować. Używaj kropki zamiast przecinka.
KALKULATOTR OSZCZĘDNOŚCI
dla oświetlenia LED
Żywotność [h]
Cena [zł]
Moc [Watt]
Ile potrzebujesz żarówek?
 
Czas świecenia na dobę [h]
Cena za kWh [zł]
Koszt zakupu żarówek w ciągu 10 lat.
 
 
Koszt zużytej energii w ciągu 10 lat.
 
 
Suma kosztów w ciągu 10 lat.
 
 
*Oszczędności po upływie 10 lat.
 
*Wartość szacunkowa. Kalkulator nie uwzględnia min. czasu niezbędnego na wymianę żarówek.

  Przyjrzyjmy się najpierw jak wygląda typowa dioda LED

budowa ¿aróweczki LED

Jak widać na powyższym obrazku, diody LED nie posiadają żarnika dzięki czemu są zarówno trwalsze niż zwykłe żarówki, jak i nie nagrzewają się tak drastycznie. Zamiast żarnika, elementem świecącym są elektrony poruszające się w elemencie semikonduktorowym. Dzięki takiemu rozwiązaniu pojedyncza dioda jest w stanie świecić nawet 100,000 godzin co oznacza, że gdyby palić ją przez 10 godzin dziennie, starczyłaby na 22 lata! Oczywiście, ze względu na swoją budowę, zużywają też znacznie mniej energii niż zwykłe żarówki a są w stanie wyemitować porównywalną ilość światła.

Przyjrzyjmy się zatem jakie zastosowanie mają żarówki LED:

Oświetlenie domów, lokali Oświetlenie domów, lokali
Oświetlenie ogrodów Oświetlenie ogrodów
Oświetlenie pojazdów Oświetlenie pojazdów
Tablice informacyjne Tablice informacyjne
Podświetlanie sprzętu elektronicznego Podświetlanie sprzętu elektronicznego
Latarki LED Latarki
Walory dekoracyjne Walory dekoracyjne
 

 

Podsumujmy teraz jakie korzyści wynikają z użytkowania żarówek LED:

- duża wytrzymałość
- energooszczędność
- żywotność (do 100,000 godzin!!)
- niewielkie oddawanie ciepła
- odporność na wibracje oraz warunki atmosferyczne
- łatwo poddaje się wzornictwu
- wszechstronne zastosowania


Gdzie kupię ledy? Oto kilka przykładów produktów:
 Żarówka LED GU10 230V szerokokątna biały ciepły 20 diod   (J)
 Żarówka LED GU10 230V szerokokątna biały ciepły 20 diod (J)
 Żarówka LED GU10/230V kolor biały ciepły <b>80LED(T)
 Żarówka LED GU10/230V kolor biały ciepły 80LED(T)
 Żarówka LED E14 230V biały ciepły 38 diod (J)
 Żarówka LED E14 230V biały ciepły 38 diod (J)
 Żarówka LED Globe E27 230V biały ciepły 20 diod (J)
 Żarówka LED Globe E27 230V biały ciepły 20 diod (J)
 Moduł LED LINEAR 12V biały zimny 12 (J)
 Moduł LED LINEAR 12V biały zimny 12 (J)
 Moduł LED LINEAR 12V czerwony 3 (J)
 Moduł LED LINEAR 12V czerwony 3 (J)
 Żarówka LED E14 230V biały ciepły <b>10 diod mocy
 Żarówka LED E14 230V biały ciepły 10 diod mocy
 Żarówka LED MR16 12V DC biały ciepły 38 diod(J)
 Żarówka LED MR16 12V DC biały ciepły 38 diod(J)
 Żarówka LED Globe E27 3,5W 230V biały ciepły 30 diod   (J)
 Żarówka LED Globe E27 3,5W 230V biały ciepły 30 diod (J)
 Żarówka LED GU10 20 diod POWER SMD 5252 Samsung biała ciepła (S)
 Żarówka LED GU10 20 diod POWER SMD 5252 Samsung biała ciepła (S)


Formularz kontaktowy








1+3=?


Ten produkt możesz kupić na raty:


6 rat po 89,68zł  
12 rat po 48,11zł  
24 rat po 27,49zł  

Siudaj: Hura! Wszyscy ogrzejemy się greckim słońcem

Przyznam, że do niedawna nie rozumiałem unijnej polityki energetycznej i ekologicznej. Trudno było dopatrzeć się sensu w narzucaniu kolejnych, coraz bardziej wyśrubowanych norm, za którymi szły ogromne inwestycje i nie mniejszy wzrost cen energii.

Marek Siudaj, kierownik działu Branże i firmy

Zobacz także:Rosja pomoże Grecji w kryzysie?Grecja wyeksportuje słońce

Przyznam, że do niedawna nie rozumiałem unijnej polityki energetycznej i ekologicznej. Trudno było dopatrzeć się sensu w narzucaniu kolejnych, coraz bardziej wyśrubowanych norm, za którymi szły ogromne inwestycje i nie mniejszy wzrost cen energii. Z punktu widzenia przemysłu nie miało to sensu, gdyż mocno ogranicza konkurencyjność europejskich firm w stosunku do przedsiębiorstw z krajów, które mają tanią siłę roboczą i nie dbają specjalnie o poziom emisji CO2.

Na dodatek kraje europejskie robią wszystko, aby ceny były wysokie. Europa korzysta z gazu dostarczanego przez Rosję, który jest obecnie bardzo drogi. Wydawałoby się, że każdy sposób pozwalający na obniżkę ceny jest dobry. Tymczasem Francuzi zakazali u siebie poszukiwania gazu łupkowego. Innymi słowy, z własnej woli zrezygnowali z argumentu, który pozwalałby choć trochę zaszantażować Rosjan przy okazji negocjacji cenowych.

W rezultacie gaz w Europie kosztuje ponad 400 dol. za 1 tys. metrów sześć. (w Polsce ponad 500 dol., co pokazuje, jak dobrym negocjatorem jest wicepremier Waldemar Pawlak).

Ta cena jest chyba najlepszym dowodem na to, że polityka energetyczna UE nadaje się do kosza. W USA, które zezwoliły na poszukiwanie i wydobywanie gazu z łupków, paliwo to kosztuje poniżej 80 dol. za 1 tys. metrów sześc. W tej chwili firmy przestawiają się na poszukiwanie i wydobywanie ropy z łupków. Trzymam kciuki, aby się im udało, wtedy może wreszcie olej, którego używam do swojego diesela, zacznie tanieć.

psav linki wyróżnione

Ostatnio jednak przejrzałem na oczy i zrozumiałem, że ta idiotyczna na pierwszy rzut oka polityka ma głęboki sens.

Otóż, jak wiadomo, państwa UE wydały setki miliardów euro na dotowanie Grecji. Kraj, który praktycznie zbankrutował – bo czymże innym jest redukcja wartości nominalnej obligacji o ponad połowę (a praktycznie o 3) – w żaden sposób nie będzie w stanie oddać tych pieniędzy. Zwłaszcza że Grecy nie słyną z upodobania do wytężonej pracy. Wszyscy już od dawna się zastanawiali, co ten kraj będzie eksportował. I teraz już wiadomo – będą sprzedawać słońce. A dokładnie prąd wytworzony w elektrowniach słonecznych.

Przyznam, że plan jest genialny. Wiadomo, że same elektrownie postawią Niemcy, bo oni się specjalizują w ekologicznej energetyce. Dzięki temu Grecy będą się mogli odwdzięczyć za pomoc. Wystarczy jeszcze kabel, którym prąd popłynie na północ, i konta Greków spuchną dzięki energii słonecznej.

Elektrownie słoneczne mają dać prąd całej Europie. Piękny sen

Tego, że rynek zbytu na ten prąd będzie, możemy być pewni. Nie tak dawno Polska zablokowała nowe wytyczne dla energetyki. Ich wprowadzenie oznaczałoby zamknięcie sporej części elektrowni w naszym kraju albo jeszcze większe wydatki na dostosowanie się do nowych norm i prąd w takich cenach, że wieczorem strach byłoby włączyć światło. Nacisk jednak jest tak silny, że Unia w końcu przeforsuje zaostrzenie norm.

W tej sytuacji tańszy prąd od Greków będzie niczym ręka wyciągnięta do tonącego. Skorzystamy z niego, bo nie będziemy mieli innego wyjścia. Zapłacimy więc Grekom za tani prąd i nie będziemy narzekać na pewne niedogodności.

Bo w końcu słońce nawet w Grecji nie świeci przez 24 godziny na dobę. Przez kilka godzin więc energia nie będzie płynąć, a my nie będziemy mogli uruchomić własnych siłowni węglowych, bo strach, i gazowych, bo cena. Trzeba się będzie przyzwyczaić, wręcz nauczyć się dostrzegać dobre strony. Ot, choćby głośny kilka miesięcy temu spór o to, czy za oświetlenie autostrad powinny płacić samorządy, czy państwo, sam się rozwiąże. Będzie ciemno, i tyle. Telewizji wieczorem nie ma sensu oglądać, bo program zszedł na psy, a wydarzenia kulturalne w typie teatr czy opera nabiorą nowego blasku w świetle świec. Poza tym, jak to zostało udowodnione w czasie stanu wojennego, kiedy 13. i 14. stopień zasilania zaowocowały baby boomem, my, Polacy, w niektórych rzeczach lubimy ciemności. Pojawi się więc jeszcze szansa na poprawę sytuacji demograficznej. Zwłaszcza że już nikt w żadnej firmie nie będzie musiał chodzić na trzecią zmianę, a możliwe, że pierwsza i druga zostaną skrócone i dostosowane do wschodów i zachodów greckiego słońca.

Nie zdziwiłbym się, gdyby wkrótce doszło do rozszerzenia Unii Europejskiej, tym razem o Białoruś. Oczywiście, po odejściu Aleksandra Łukaszenki. W końcu oni także z ekologią są na bakier. A w kolejce po pieniądze od Brukseli już się ponoć ustawiają Portugalia i Hiszpania. One także mają dużo słońca, które trzeba będzie wyeksportować.

Na co starcza becikowe? Zobacz, ile wydasz na narodziny swojego dziecka

Każde nowo narodzone dziecko to skarb dla rodziców i dla kraju, borykającego się z małym przyrostem naturalnym. Jak się okazuje, skarb nie tylko w sensie emocjonalnym, ale i bardziej wymiernym – ekonomicznym. Podliczyliśmy, ile wynoszą wydatki czekające rodziców w związku z przyjściem na świat nowego członka rodziny i jak to się ma do wypłacanego becikowego. Wniosek jest oczywisty – pieniądze otrzymane za urodzenie dziecka nijak się mają do ponoszonych wydatków związanych z przyjściem na świat nowego Polaka.

Podliczyliśmy, ile wynoszą wydatki czekające rodziców w związku z przyjściem na świat nowego członka rodziny.

Zobacz także:Jaką dodatkową pomoc od gminy mogą otrzymać rodziceDochód nie pozbawia becikowego. Na razieW jaki sposób po zmianie przepisów otrzymać becikoweGminne becikowe nie może być uzależnione od fakturyBiurokracja utrudnia otrzymanie zasiłku rodzinnego

Oczywiście w wyliczeniach przyjęliśmy średnie ceny, bowiem naszym zadaniem jest zobrazować skalę wydatków, o których powinni pamiętać przyszli rodzice, a nie konkretne kwoty, które w indywidualnych wypadkach mogą się znacznie różnić.

psav zdjęcie główne

Najpierw obliczmy, ile dostaniemy pieniędzy od państwa, samorządu i ubezpieczyciela za urodzonego młodego Polaka.

Becikowe: rządowe, rodzinne i samorządowe, czyli 1 tys., 2 tys. lub 3 tys. za jedno dziecko 

Urodzenie dziecka to nie tylko wydatek. To również świadczenia pieniężne, które w ramach kulejącej polityki rodzinnej otrzymują rodzice. Mowa jest oczywiście o becikowym, które wynosi 1000 zł przy zachowaniu (od 1 stycznia br.) określonych kryteriów dochodowych. 

Do tego można otrzymać dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka, tzw. becikowe rodzinne (przy naprawdę niskich dochodach).

Jest jeszcze becikowe samorządowe, jeśli ma się szczęście mieszkać w gminie czy mieście je wypłacającym.

Becikowe rządowe – 1000 zł z dochodem do 1922 zł na osobę 

I właśnie dochód na członka rodziny ma znaczenie przy wielkości becikowego. W przypadku rodzin bogatych (dochód powyżej 1922 zł na osobę) becikowego nie będzie. Poniżej tego dochodu dostaniemy za każde urodzone dziecko 1 tys. zł.

Jednorazową zapomogę w wysokości 1000 złotych otrzymają rodziny z dochodem nie przekraczającym 1922 złotych na osobę. Becikowe jako świadczenie rodzinne jest wolne od podatku dochodowego.

Becikowe przysługuje: matce, ojcu lub opiekunowi prawnemu dziecka. Pisemny wniosek o becikowe można złożyć w urzędzie gminy lub w ośrodku pomocy społecznej (w miejscu, gdzie wypłacane są świadczenia rodzinne) w terminie 12 miesięcy od dnia narodzin dziecka. Aby otrzymać becikowe, matka dziecka musi przedstawić zaświadczenie, że od co najmniej 10. tygodnia ciąży pozostaje pod opieką lekarza. 

"Becikowe rodzinne" - tylko dla najuboższych

Rodzice o niskich dochodach (nie więcej niż 539 zł na osobę w rodzinie albo nie więcej niż 623 zł na osobę - jeśli w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne) mają prawo do dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu urodzenia dziecka. Nazywa się go potocznie "becikowym rodzinnym". To świadczenie także wynosi 1 tys. zł i też wypłaca się je za nowo narodzone dziecko. 

Ale dostają je tylko osoby, które mają ustalone prawo do zasiłku rodzinnego. Jeśli więc dziecko urodzi się w naprawdę ubogiej rodzinie, to za każde urodzone dziecko rodzice otrzymają 2 tys. zł (becikowe rządowe i becikowe rodzinne).

Becikowe samorządowe

Do tego może dojść becikowe samorządowe, czyli świadczenie pieniężne wypłacane z funduszu samorządu.

Ustalane jest ono oddzielnie przez niektóre gminy lub samorządy i finansowane przez nie z ich własnych środków. Szczegółowe warunki udzielania zapomóg, jak wysokość czy wymagane dokumenty, rady gmin określają w swoich uchwałach. 

Tyle, że samorządowe becikowe to już rzadkość – nie wypłaca go Warszawa, Wrocław, Gdańsk. Jak informuje gazeta.pl, jednym z nielicznych dużych miast, które wypłaca ze środków własnych jednorazową zapomogę finansową z tytułu urodzenia się dziecka, jest Kraków. 

Tu młodzi rodzice bez względu na dochody i warunki dostają dodatkowo 1 tys. zł, ale muszą przedstawić faktury potwierdzające, że wydali pieniądze na dodatkowe szczepienia, specjalistyczne badania lub zakup rzeczy potrzebnych dziecku.

Pieniądze z ubezpieczenia – od 2,5 do 4 tys. zł

Można też liczyć na pieniądze z ubezpieczenia z tytułu urodzenia dziecka. Najbardziej opłaca się ubezpieczenie zbiorowe w zakładzie pracy, gdyż wtedy przy względnie niskiej składce – np. 35 - 45 zł można liczyć na wypłatę 20, a nawet 30-krotności składki po urodzeniu dziecka, gdy firma wynegocjuje dobre warunki umowy, np z PZU..

W przypadku ubezpieczonego małżeństwa wypłatę pieniędzy za urodzenie dziecka otrzymuje matka oraz ojciec. 

Jak więc widać, przy ubezpieczeniu grupowym na konto przyszłej rodziny może trafić od 2 do 4 tys. zł.

W sumie za urodzenie dziecka dostaniemy od „państwa, samorządu czy ubezpieczyciela od 2, 2,5 do 7 tys. zł. Czy to wystarczy na godne powitanie nowego członka rodziny?

Zaczynają się wydatki - idziemy rodzić do szpitala: wydajemy od 500 do 1000 zł

Pobyt w szpitalu oznacza również wydatki. Na stronie szpitala miejskiego w Zabrzu znajdujemy listę rzeczy potrzebnych w szpitalu tak dla mamy oraz dziecka, jak i taty.

Szpital informuje, że przyszła mama musi się zaopatrzyć w następujący zestaw: wygodne, najlepiej bawełniane koszule nocne umożliwiające karmienie piersią - 3 szt., w tym jedna do porodu, szlafrok, skarpetki, klapki/kapcie, biustonosz dla karmiącej matki, przybory toaletowe: mydło lub żel pod prysznic, żel do higieny intymnej - jeżeli używałaś wcześniej, pasta i szczoteczka do zębów, grzebień/szczotka do włosów, gąbka, 2 - 3 ręczniki - kąpielowy i zwykły, - woda mineralna niegazowana - bardziej poręczne małe butelki z dziubkiem, termometr, papier toaletowy, paczkę jednorazowych pieluch typu Bella, 3 - 5 podkładów jednorazowych na łóżko. 

Podsumujmy, ile to kosztuje – koszule nocne za 50 - 150 zł, czyli 150 - 450 zł, plus szlafrok od 150 do 300 zł i reszta – 100 - 150 zł, czyli razem od 400 do 900 zł.

Dla dziecka szpital radzi przygotować: paczkę pampersów, paczkę chusteczek do pielęgnacji noworodka, 3 pieluchy tetrowe. Zapłacimy za to ok. 100 zł.

Dla ojca: (lub innej osoby towarzyszącej przy porodzie) - wygodne ubranie na zmianę (klapki, kapcie), coś do picia, przydaje się aparat fotograficzny.

Podsumujmy: sprzęt dla przyszłej mamy i dziecka to wydatek od 500 do 1000 zł.

Wyprawka szpitalna dla dziecka: od 150 do 600 zł

Szpital w Zabrzu instruuje również, co należy zabrać dla malucha, gdy będzie jechał do domu: 2 różnej grubości kaftaniki, śpiochy, 2 różnej grubości czapeczki, skarpetki, niedrapki, 2 pieluchy tetrowe, rożek. Do tego opcjonalnie dochodzi nosidełko.

Wyliczamy, ile to kosztuje: kaftaniki, skarpetki, czapeczki, śpiochy i rożek – ok. 150 zł, plus nosidełko – jak podaje sklep tublu.pl – od 420 do 450 zł, razem ok. 600 zł.Cena za poród rodzinny: od 600 do 5000 tys. zł.

Coraz bardziej popularne stają się porody rodzinne – młody człowiek przychodzi na świat w asyście taty albo innych członków rodziny. ,,Poradnik Zdrowie’’, cytowany przez portal parenting.pl, wylicza, że opieka taka kosztuje od 600 do 1500 złotych. Za samo wynajęcie sali porodowej w publicznym szpitalu płaci się w granicach od 300 - 1200 złotych.

Jeśli natomiast chodzi o prywatne kliniki, to koszt takiego porodu sięga nawet 5000 złotych.

Jak informuje portal parenting.pl, poród rodzinny jest bardzo podobny do porodu domowego, tyle tylko że odbywa się w szpitalu. Wówczas dla obojga rodziców powinien być przydzielony osobny pokój, w którym znajdują się pomocne urządzenia i przyrządy, jak łóżko, krzesło porodowe, piłki, worki, drabinki.

Obok tak bogato wyposażonych pokoi znajduje się łazienka z wanną lub kabiną prysznicową. Początek porodu odbywa się najczęściej tylko pod okiem lekarza.

Jak opisuje portal, następna faza to czas, kiedy opiekę przejmuje położna odbierająca poród oraz tata dziecka, który na koniec porodu wieńczy wszystko przecięciem pępowiny. Aby wszystko tak pięknie wyglądało, należy najpierw spisać umowę ze szpitalem lub kliniką, w której chce się urodzić dziecko – przypomina portal parenting.pl. 

Portal ostrzega, że dodatkowo płaci się za każdą wprowadzoną osobę, która ma być przy porodzie oraz za każdą dobę pobytu w szpitalu. 

Noworodek już w domu: przygotowanie pokoju dla dziecka – razem 3000 zł

Spore wydatki czekają nas przy przygotowaniach pomieszczenia, w którym przebywał będzie nowy członek rodziny. Niejednokrotnie wiąże się to ze sporym remontem, czyli malowaniem, tapetowaniem, cyklinowaniem, a nawet zmianą oświetlenia. Oczywiście możemy zrobić to sami i wtedy oznacza to wydanie kilkuset złotych na farby, pędzle i wałki, tapety.

Jeśli jednak zlecimy to ekipie fachowców, to na pewno koszty będą większe. Policzmy.

Przygotowanie ścian przed malowaniem

Mycie ścian i sufitów to koszt 1,50 – 3, 50 zł za m2, chociaż zdarzają się także dużo wyższe stawki. Dodatkowo, jeśli ściany pokryte są farbą olejną, trzeba ją zeskrobać. Ceny takich usług wahają się w granicach 2 do 8 zł – informuje portal megaremont.pl.

Ceny malowania – 1100 zł

W zależności od koloru, sposobu malowania ścian i rodzaju farby (kładzenie farby białej, kolorowej, kilku kolorów, akrylowej bądź lateksowej) oraz wliczonych usług zapłacimy od 4 do nawet 12 zł za m2 – czytamy na portalu megaremont.pl.

Jak widać, cenowe rozbieżności są spore, ale wynika to po części właśnie z różnych sposobów przedstawiania kosztów. Niektóre firmy podają już koszt kompletnej usługi z wliczoną ceną farby, a inne tylko cenę samej robocizny. 

Ceny różnią się także w zależności od regionu Polski. W dużych miastach (np. Warszawa) i miejscowościach położonych bliżej Niemiec (dobrym przykładem jest Szczecin) za robociznę zapłacimy więcej (8 - 11 zł) – informuje portal budowlany.

Policzmy: przygotowanie do malowania oraz pomalowanie małego pokoju – np. 12-metrowego - to koszt ok. 800 zł za sama robociznę plus farby – 200 - 300 zł. Razem 1100 zł.

Cyklinowanie podłóg 12 m pokoju: 900 zł

Jak wylicza portal remontuj.pl, kompleksowa usługa – układanie, cyklinowanie bezpyłowe, trzykrotne lakierowanie podłóg to wydatek 76 zł/m2. To oznacza, że za nową podłogę w 12 m pokoju zapłacimy ok. 900 zł. 

Akcesoria - rolety na okna, nawilżacz, termometr i oświetlenie - od 400 do 1000 zł 

Do tego należy doliczyć niezbędne wyposażenie w pokoju naszego dziecka: termometr, nawilżacz powietrza, rolety na okna. Za te akcesoria zapłacimy, w zależności od modelu nawilżacza (od 150 do 300 zł) i rodzaju rolet (od 25 do 240 zł) - od 200 do 500 zł. Do tego doliczmy nowe oświetlenie – to wydatek 200 - 500 zł.

Meble, pościel, materac: od 240 do 1100 zł

Najważniejszym elementem łóżeczka dziecka jest materac - podkreśla portal oilatum.pl . Zgodnie z zaleceniami lekarzy, powinien być dość twardy. Wybieramy spośród materiałów naturalnych (włókien kokosowych i trawy morskiej) lub też sztucznych (pianka poliuretanowa), które są wskazane dla alergików. Dziecko powinno leżeć na materacyku z niewielkim podwyższeniem pod główką, pod kątem 30 stopni uzyskanym poprzez podłożenie kocyka lub złożonych pieluszek, ewentualnie płaskiej poduszeczki z włosia, bez pierza. Trzymanie dziecka w tzw. beciku z pierza jest bardzo szkodliwe dla noworodka – radzi portal.

Ile to kosztuje. Łóżeczko z IKEI – od 80 do ok. 500 zł. Materace, według porównywarki Ceneo.pl, kosztują od 66 zł (materacyk gryczano-kokosowy) do 225 zł (materac lateksowy). Pościel – w tej samej porównywarce – od 50 do 350 zł, w zależności od wzoru, użytej tkaniny. Do tego otulaczek za 34 zł i kocyk (pledzik) od 35 do 50 zł. Można tez kupić od razu zestaw mebelków : łóżeczko, komoda z przewijakiem, dwie szafeczki oraz szafa za 829 zł. Do tego trzeba doliczyć pościel.

Niania elektroniczna i monitor oddechu: od 100 do 500 zł

Coraz częściej w wyposażeniu pokoju dziecięcego znajdują się nianie elektroniczne oraz monitory oddechu. Ten przydatny gadżet może nas kosztować od 100 do co najmniej 500 zł.

Miejsce do siedzenia dla mamy i opiekuna: od 2 do 3,5 tys. zł

Warto też pamiętać, aby w pokoju dla dziecka było miejsce dla mamy czy opiekuna. Tutaj portal oilatum.pl zaleca wygodny fotel lub szezlong, na którym będzie wygodnie karmić dziecko – czy to piersią, czy z butelki. Na ten cel powinniśmy przeznaczyć, przy zakupie np. w IKEI od 900 do 1400 zł za fotel, w przypadku szezlonga – od 1 do 2 tys. zł.

Przybory w łazience: 270 - 450 zł

Niezbędnik w łazience to: wanienka, termometr, myjka, mydło, ręcznik z kapturkiem, gaziki, patyczki, sól fizjologiczna w ampułkach lub przegotowana woda, krem przeciw odparzeniom. 

Za wanienkę zapłacimy według porównywarki Ceneo.pl od 95 do 129 zł, za ręczniki i myjki zapłacimy ok. 100 zł, kosmetyki i mydełka to co najmniej 50 - 100 zł. nie zapominajmy również o nocniku. Za standardowy zapłacimy ok. 25 ale już za śpiewający – 129 zl. Podsumujmy. Wyposażenie łazienki do obsługi bobaska kosztować nas będzie od 270 do 450 zł.

Dziecko na spacerze i w podróży - wózek i fotelik samochodowy: od 600 do 2600 

Oprócz domowego wyposażenia, powinniśmy pamiętać o odpowiednich akcesoriach do przewożenia i transportowania dziecka, takich jak fotelik samochodowy, nosidełko czy wygodny składany wózek. Od razu trzeba zastrzec, że to znacząca pozycja w naszym budżecie dla noworodka. 

Wystarczy powiedzieć, że według Ceneo.pl, to obecnie wydatek od 400 zł do 1500 zł za wózek spacerowy lub od 1300 do 2 tys. zł za wózek spacerowy głęboki.

Za fotelik samochodowy zapłacimy od 200 do 1100 zł.

Ubranka: 500 zł

Podstawowe zakupy ubraniowe dla noworodka obejmują body z krótkim rękawem (najwygodniejsze są rozpinane na całej długości), body z długim rękawem, śpioszki, pajacyki, kombinezon polarowy, skarpetki, czapeczki (grubsza i cieńsza), rękawiczki (lub… dodatkowe skarpetki na rączki), sweterki i bluzy. Na zimę – ciepły kombinezon. Na to wszystko powinniśmy przeznaczyć co najmniej 300 - 500 zł.

Na tym zakończymy tę wyliczankę, zdając sobie sprawę, że moglibyśmy do listy wydatków dokładać w nieskończoność – to zostawiamy przyszłym rodzicom, w zależności od ich wyobraźni oraz posiadanych środków. 

Powyższy wykaz ma zobrazować skalę wydatków, na jakie muszą nastawić się przyszli rodzice.

A jest ona niebagatelna – z podsumowania wynika, że w najtańszej wersji na nowego członka rodziny wydamy ok. 5 tys. zł, przy wyborze droższych produktów i usług czeka nas wydatek do ponad 18 tys. zł. 

Jak to się ma do becikowego – przypominamy 1 tys. zł na dziecko? Wnioski pozostawiamy decydentom dbającym o politykę rodzinną w Polsce.

Zmiana czasu na letni: Tej nocy śpimy o godzinę krócej

Tej nocy śpimy o godzinę krócej. Z 30-go na 31-szy marca nastąpi zmiana czasu z zimowego na letni. O godzinie drugiej przesuniemy zegarki na trzecią, która będzie godziną początkową czasu letniego.

Czas pracy

Wprawdzie ta noc będzie krótsza, ale za to będziemy mogli cieszyć się o godzinę dłużej światłem dziennym. Czas letni będzie obowiązywał do ostatniego weekendu października, kiedy to powrócimy do czasu zimowego.

Zmiany czasu dokonuje się w całej Unii Europejskiej, na mocy obowiązującej bezterminowo dyrektywy Wspólnoty z 2001 roku. W Polsce tę kwestię reguluje rozporządzenie premiera z 5 stycznia ubiegłego roku, dotyczące lat 2012-2016.

Stosowanie czasu letniego pozwala wiosną, latem i wczesną jesienią na "przedłużenie" zegarowego dnia o godzinę. Dzięki temu korzystamy dłużej z dnia i naturalnego światła. Zmiana czasu ma się też przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii, choć opinie co do tych korzyści są podzielone. Niektórzy eksperci zwracają uwagę na to, że obecnie energia zużywana na oświetlenie stanowi niewielki procent kosztów. Znacznie więcej energii pochłaniają systemy klimatyzacji, ogrzewania, czy urządzenia AGD. 

Zdaniem brytyjskich badaczy, przesunięcie wskazówek zegara o jedną godzinę do przodu sprzyja zdrowiu dzieci, słońce zachodzi później i maluchy mogą spędzać aktywnie więcej czasu na świeżym powietrzu. Z kolei część amerykańskich lekarzy uważa, że zmiana czasu jest niebezpieczna dla organizmu. W tym dniu ryzyko zawału serca wzrasta nawet o kilkanaście procent. Jest to dla organizmu szok, który może skończyć się śmiercią.

"Podwójnego czasu" nie mają zegary słoneczne. One przez cały rok pokazują czas zimowy. Takie "czasomierze" będą się "spóźniały" o godzinę w stosunku do obowiązującego czasu letniego.

Czas letni i zimowy stosuje się w blisko 80. krajach na całym świecie. Obowiązuje on we wszystkich państwach europejskich, z wyjątkiem Islandii, Białorusi i Rosji, gdzie po raz ostatni czas zmieniono w 2011 roku.

Zmiany czasu dokonują całe Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Meksyk i od niedawna - Kuba. Nie stosuje jej natomiast większość krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. 

Podział na czas letni i zimowy sięga początków 20. wieku. Czas letni, zwany "czasem wojennym" wprowadzili po raz pierwszy Niemcy, a po nich inne państwa walczące w pierwszej wojnie światowej. 

W Polsce pierwszy raz zmianę czasu wprowadzono w 1915 roku po wyjściu Rosjan z Warszawy i zajęciu jej przez Niemców. Czas warszawski skorygowano wówczas z berlińskim. Zmiana czasu obowiązywała w okresie pierwszej wojny światowej, potem w II Rzeczpospolitej i podczas drugiej wojny światowej. Okres powojenny był przeplatany zmianami czasu w latach 1946-1949, 1957-1964 oraz po raz kolejny w 1977 roku.

psav zdjęcie główne


Linki:

Najlepsze strony www - Odnawialne Źródła Energii
Projektowanie i zakładanie ogrodów