Fotoogniwa monokrystaliczne należą do najbardziej trwałych fotoogniw dostępnych na rynku, ich żywotność sięga nawet 25 lat. Ich zaletą jest też bardzo wysoka sprawność, mogąca przekraczać 16% - sprawność zarówno fotoogniw polikrystalicznych, jak i fotoogniw wykonanych z krzemu amorficznego jest niższa. Co ciekawe, w laboratoriach udaje się osiągnąć sprawność fotoogniw monokrystalicznych wynoszącą nawet 25%, jednak takie ogniwa monokrystaliczne nie są dostępne w sprzedaży. Istotną cechą fotoogniw monokrystalicznych jest konstrukcja pozwalająca na użytkowanie zarówno w świetle dziennym, jak i w świetle sztucznym, generowanym przez żarówki.
Monokrystaliczne panele słoneczne mogą wykorzystywane w wielu dziedzinach życia. Używane są do produkcji energii elektrycznej na potrzeby gospodarstw domowych i gospodarstw rolnych, oświetlania znaków, drogowskazów oraz reklam. Jednak najczęściej stosowane są do zasilania niewielkich urządzeń, takich jak różnego rodzaju gadżety elektroniczne – aparaty, kamery, telefony komórkowe, a także do ładowarek baterii, czujników i mierników.
Komisja Europejska nie przejmuje się oskarżeniami o uleganie lobbingowi producentów drogich energooszczędnych świetlówek i dalej usuwa z rynku tradycyjne żarówki.
Komisja Europejska nie przejmuje się oskarżeniami o uleganie lobbingowi producentów drogich energooszczędnych świetlówek i dalej usuwa z rynku tradycyjne żarówki.
Zobacz także:PE: Zakaz sprzedaży żarówek jest niedemokratycznyNie wolno rozdawać energooszczędnych żarówekMasowy wykup stuwatowych żarówekŚwietlówki kompaktowe nie zawsze są oszczędneKoszty oszczędzania energii - mity i rzeczywistość
Od dziś producenci nie mogą wytwarzać tych o mocy 75 W. W kolejnych latach znikną następne: w 2011 roku – 60 W, w 2012 r. – 40 W i 25 W. Za trzy lata w sklepach będzie można kupić tylko ich energooszczędne odpowiedniki, bo z najmocniejszymi, o mocy 80 i 100 W, pożegnaliśmy się już w ubiegłym roku.
Urzędnicy bronią swoich racji. Według nich rezygnacja z tradycyjnych żarówek w UE oznacza oszczędności rzędu 5 mld euro rocznie. Zmiana oświetlenia jest też ważna w obliczu planów ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w Unii o 20 proc. do 2020 r. Zwykła żarówka zużywa tylko 5 proc. energii na wytworzenie światła, resztę traci na emisję ciepła. Z nowoczesnymi jest odwrotnie.
Wizjonerzy i tak wiedzą swoje i zamiast żarówek energooszczędnych montują w swoich mieszkaniach oświetlenie ledowe, które może świecić bez przerwy 11 lat, czyli kilkanaście razy dłużej niż świetlówki.
masz
Zapłon metanu w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej spowodowało wadliwe urządzenie elektryczne - potwierdziła komisja, badająca przyczyny wrześniowej katastrofy w tej kopalni
Komisja, powołana przez prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, spotkała się dziś na piątym posiedzeniu. - Urządzenia elektryczne są tym elementem, który prawdopodobnie finalnie będzie można wskazać jako przyczynę zapłonu metanu - powiedział Wojciech Magiera, szef komisji, wiceprezes WUG.
Nie udało się ustalić, które konkretne urządzenie spowodowało iskrę zapalającą. W Kopalni Doświadczalnej "Barbara" w Mikołowie zbadano w sumie 58 urządzeń - od elementów zasilających kombajn po oświetlenie, kable i wtyczki. Do zbadania zostały 24 punkty oświetleniowe.
Stan urządzeń elektrycznych w wyrobisku budził zastrzeżenia od samego początku, także podczas wizji lokalnej w miejscu katastrofy. Niektóre urządzenia były uszkodzone, nie spełniały wymogów ognioszczelności, nie miały obudowy przeciwwybuchowej.
System wentylacji wyrobisk ponad tysiąc metrów pod ziemią był sprawny, ale wentylacja "nie miała żadnej rezerwy; nie była w stanie odsunąć strefy metanu o stężeniach wybuchowych na dalszą odległość od kanału ściany".
Wcześniej komisja ustaliła, że metan zapalił się w ścianie wydobywczej, gdzie pracowali górnicy, a następnie przeniósł się i wybuchł w tzw. zrobach, czyli niedostępnych miejscach po eksploatacji. Ogień i podmuch powrócił do ściany, zabijając górników.
Komisja pracuje niezależnie od badającej sprawę katastrofy prokuratury. Pracę ma zakończyć do końca marca. Kolejne posiedzenie ma odbyć się jeszcze w styczniu.
Już wcześniej komisja ustaliła m.in., że w kopalni złamano procedury dotyczące przebywania w strefach szczególnego zagrożenia. 12 górników poniosło śmierć w miejscach, gdzie w ogóle nie powinno ich być.
Do zapalenia i wybuchu metanu w kopalni doszło 18 września ubiegłego roku 1050 metrów pod ziemią. W dniu wypadku zginęło 12 górników, ośmiu kolejnych zmarło w następnych dniach w szpitalach. Rannych zostało ponad 30 osób. Ostatni poszkodowani opuścili Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich w listopadzie.